sobota, 21 lutego 2015

Humble beginnings.

Skoro już mam kanał na YouTube, to dlaczego by nie pociągnąć tematu. Nauka języka angielskiego, ale też i każdego innego, to temat dobry i na wideo, i na wpis. Postaram się do każdego filmu utworzyć pasujący wpis, aby każdy mógł sobie elegancko powtórzyć rzeczy, które warto zapamiętać.

Opisując w skrócie moją filozofię uczenia się: każdy uczy się tak, jak mu wygodnie. Ktoś lubi słuchać - super. Ktoś woli oglądać seriale? Proszę bardzo. Ktoś lubi śpiewać - tak też można się uczyć.

Jestem hejterem, nie ma co ukrywać. Lista rzeczy przeze mnie znienawidzonych jest zaskakująco (nawet dla mnie) rozbudowana, ale specjalnie dla Was wymienię kilka najgorszych:

  • ludzie nagle zatrzymujący się, lub zmieniający kierunek chodu w ruchu chodnikowym
  • ludzie siadający na zewnętrznym siedzeniu w autobusie
  • ludzie wsiadający do autobusu celem skamienienia po przekroczeniu progu pojazdu

a te niewiele lepsze:

  • nauczyciele, którzy pracują w szkole "bo to pewne pieniądze na koncie co miesiąc"
  • ludzie narzucający innym ludziom tempo uczenia się
  • lektorzy języka angielskiego

Lektorzy języka angielskiego? To kim ja niby jestem? Jak nie lektorem?

  • lektor – osoba o dobrej dykcji, czytająca wcześniej przygotowany tekst (porównaj z aktor głosowy)
  • lektor filmowy – osoba czytająca tekst dialogów lub narracji w filmach
  • lektor radiowy – osoba czytająca teksty w programach radiowych
  • lektor – w chrześcijaństwie, osoba upoważniona do czytania Słowa Bożego w zgromadzeniu liturgicznym
  • lektor – nauczyciel języków obcych na wyższej uczelni prowadzący zajęcia językowe nazywane lektoratami; również najniższy szczebel kariery zawodowej na studiach filologicznych, przed wykładowcą i starszym wykładowcą
  • Lektor – nazwa programu komputerowego, polskiego syntezatora mowy grupy Drive

lektor «nauczyciel języka obcego»  - powiedział SJP

W moim słowniku, definicje z Wikipedii bardziej odpowiadają rzeczywistości. Lektor coś tam sobie czyta, lub też czyni swoich "lektorantów" czytającymi, czyta ze swojej biblii - czyli podręcznika, no i czego chcieć więcej? Żeby nie wyjść na hipokrytę: jeżeli ktoś naprawdę potrafi nauczyć się czegokolwiek w ten sposób, to niech to ciągnie. Ale dlaczego ów lektor ma być gwiazdą, a ludzie wokół niego oraz nauczyciele wypadają na orbitę? Lektor to bardzo dobra nazwa dla syntezatora mowy. A filmy z lektorem? Filmy z lektorem są jak lekcje z lektorem: gdzieś ten język jest, ale ciężko się do niego przebić przez mur zerowej autentyczności.

Ludzie, których cenię, to nie lektorzy języka. To nauczyciele. (tym razem lubię się z SJP)

nauczyciel
1. «osoba trudniąca się uczeniem kogoś»
2. «czynnik kształtujący czyjąś świadomość, regulujący czyjeś postępowanie»

Kształtujący świadomość. UCZĄCY kogoś nawet nie tyle przedmiotu, co METODY. Ktoś, kto inspiruje. To jest ważne. Nie to, czy ktoś nas nauczy, że Present Simple to czas teraźniejszy prosty a Past Continuous to przeszły ciągły. Co nam po tej wiedzy, jeżeli nauka będzie dla nas tylko i wyłącznie obowiązkiem? Wiedza pozostająca wiedzą jest... wiedzą (serio?).

Kto potrzebuje wiedzy? Studenci, relaksanci (osoby, które relaksuje dźwięk ludzkiego głosu, także fetyszyści), przechowanci (od przechowant: osoba siedząca na lekcji tylko dlatego, że nie ma nic lepszego do roboty). Cała reszta potrzebuje dwóch rzeczy: inspiracji i narzędzi. Inspiracji do pozbycia się trzeciej powieki* permanentnie zamkniętej, chyba że jesteśmy reptilianami:



...czyli w skrócie do zauważenia, że język jest wokół was, nawet na opakowaniu od Domestosa czy innego Brise Essence, czytanym w chwili zadumy w zacisznym pomieszczeniu. Na szamponie, płynie do mycia naczyń, płynie do mycia podłóg też. W instrukcjach obsługi miksera, blendera. W grach, serialach, reklamach. To, co was interesuje, na pewno opisane jest też w tym języku. Tutaj protip: istnieje coś takiego jak internet! Na wyciągnięcie ręki macie dowolny język i miliardy jego żywych próbek.

Warto mieć jednak również punkt drugi, czyli narzędzia do uczenia się.
Ale te narzędzia, to dobrze jakby wam dał nauczyciel. W końcu "od tego oni są, od tego są oni".

Sytuacja jest identyczna jak przy naprawianiu usterki lub montowaniu czegoś. Przykład z życia: skręcałam kiedyś łóżko, wszystko było fajnie do momentu, kiedy musiałam wkręcić pewien wkręt bardziej niż ręcznie. Z braku wkrętarki wkręcałam wiertarką udarową, jakoś poszło chociaż w czasie procedury wkręcania wiertarka zmieniła się w atakujące zwierzę - zawiła się i uderzyła niczym kobra. 

Wniosek: jakby ktoś dał mi dobre narzędzie, to nie dostałabym w łeb. I tak plus dla mnie za próbę - ktoś mógłby uznać, że to takie skręcanie nie ma sensu, i spać na podłodze.

Podsumowując - mało jest głupich metod uczenia się (oprócz większości metod "Metoda Imię_i_Nazwisko"), ale żeby się przekonać, trzeba gdzieś te metody znaleźć i samemu zweryfikować. Oby tu i tam coś się znalazło, bo jak nie to zostanę lektorem (brr).

Trzecia powieka, po polsku zwana migotką, tylko jak wpiszecie to wyskoczy jako pierwsza ta mimoza z Muminków: "Nictitating Membrane - A transparent part of a frog’s lower eyelid that moves over the eye to clean it and protect it." źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz